Voila. Stanęłam przy lustrze, przyglądając się mojemu odbiciu. Sukienka nieźle leżała. Żakiet za to opinał mnie, co nadawało mi uczucie dyskomfortu. Cholera, chyba trochę przytyłam. Włosy były nie ruszone. Od rana ściśnięte w kitkę, ale nie wiedziałam jak się za to zabrać. Makijaż był lekki. Zrobiłam lekkie kreski, a rzęsy podkreśliłam tuszem. Wyciągnęłam moje nowe koturny, które dostałam od mamy na urodziny. Chociaż to było dwa miesiące temu, rzadko je ubierałam. Nie ważne jak Rose i Becca kochały wysokie buty, ja nie paliłam się do ich noszenia. Może to kwestia przyzwyczajenia, a może tylko zaciskały zęby i uśmiechały się, ale mnie po prostu nogi bolały, jeśli musiałabym chodzić w nich na okrągło. Niech będzie tak. O reszcie zadecyduje Rose. Zbiegłam po schodach. Mama stała nad kuchenką i mieszała w garnku. Spaghetti. Zdałam sobie sprawę że cały dzień nic nie jadłam. I poczułam lekkie uczucie głodu. Spojrzałam na zegarek. Za dziesięć 16. Nie mam czasu. Dziewczyny będą złe jeśli się spóźnię.
-Wychodzę - krzyknęłam a mama obróciła się w moją stronę.
-Wyglądasz jak anioł..- powiedziała, zaśmiałam się.
-Upadły.. - skwitowałam, chodź zrobiło mi się ciepło w sercu na słowa mamy. Poczułam się bardziej pewna siebie.
-Powodzenia.. - dodała.
-Jasne, te buty są niebezpieczne na moich nogach - puściłam jej oczko, i wyszłam. Rose mieszkała po sąsiedzku. Dokładnie dwa domy obok. Za to Rebecca dwie ulice dalej.
Zadzwoniłam dzwonkiem. Pani Brown jak zwykle elegancka otworzyła mi drzwi.
-Dzień dobry. Jest Rose? - uśmiechnęłam się na co, ona odpowiedziała tym samym.
-Tak są obydwie w pokoju już od godziny. Wejdź - odsunęła się wpuszczając mnie do środka. Wtedy usłyszałam jego głos. Dobiegał z salonu. Jego niski męski głos. Poczułam gęsią skórkę, na samą myśl o nim. Marcus tu był, pewnie z bratem Rose. Nienawidzę siebie, za to że on tak na mnie działa. Minął rok, odkąd mnie zostawił, na rzecz pięknej blondynki, a ja dalej z nikim nie byłam związana. Kiedy mijałam go na ulicy rumieniłam się, ale udawałam że go nie widzę. Nigdy nie odpowiedziałam na jego przeprosiny i propozycji pozostania przyjaciółmi, mimo to, nie opuszczał mojego serca. Pani Brown, opowiadała jak bardzo się cieszy naszym powodzeniem, że będzie trzymać za nas kciuki, a ja tylko kiwałam głową, bo w mojej głowie zrobił się bałagan. Gdy tylko Pani Brown skończyła swój monolog, szybko pobiegłam do pokoju Rose, żeby chłopaki mnie nie zauważyli. Na pewno nie chciałabym tego. Nie bałam się jego reakcji. Gorzej ze mną. I tak już wystarczająco byłam rozkojarzona.
-Coś Ty taka blada?- przywitała mnie Becca gdy tylko weszłam do pokoju, na co ja tylko wzruszyłam ramionami. Widocznie nie byłam w stanie jeszcze cokolwiek z siebie wydusić.
-O nie.. Marcus..- Rose wstała i spojrzała na mnie opiekuńczo. Nie było mowy, żebym powiedziała dziewczynom co dalej czuje do tego chłopaka. W ręcz przeciwnie- usłyszały ode mnie wiele kłamstw, że to koniec, że mi przeszło. One jednak znały mnie widocznie lepiej niż ja samą siebie. Może i mogłabym okłamać samą siebie. Ale nie je. Moje dwie najlepsze przyjaciółki.
-Kretyn.. - skomentowała Becca. Rose przytuliła mnie, po czym ogarnęła mnie wzrokiem.
-Masz coś przeciwko rozpuszczonym włosom?- koniec tego dobrego. Rose marudziła, że jeśli tak pójdę, nie dopasuje się do nich. Więc postanowiła wyprostować moje włosy. Ale zanim do tego doszło, stoczyła walkę z ich rozczesywaniem. A ja? No cóż siedziałam cicho, i nie odzywałam się. Nie miałam na to ochoty.
Jenna była przed 17, bardzo poważna i zdenerwowana.
-Jesteście gotowe? - zapytała, kiwnęłam głową. Obrzuciła nas wzrokiem i uśmiechnęła się - Świetnie dziewczyny. Ciesze się, że jeszcze słuchacie mnie.
-To Rose.. - powiedziałam. Dziewczyna uśmiechnęła się dumnie. Lubiła kiedy ktoś doceniał jej pracę. W szczególności jeśli chodzi o stylizację. Po naszym zespole, to była druga rzecz, bez której nie mogła żyć.
-No tak. Czasami mam wrażenie, że pomyliłaś zajęcia.. Taksówka będzie za 10 minut. Jak piosenka?
Spojrzałyśmy na siebie, i Rose kiwnęła głową. Zaśpiewałyśmy refren.
"We only said goodbye with words
I died a hundred times
You go back to her
And I go back to black" *
- Czy wy zwariowałyście? Back to black? Nie dzisiaj dziewczyny. Przecież w pierwszej zwrotce jest wzmianka o penisie.
-Ocenzurowałyśmy ją. - obroniłam nas. Jenna nie była zadowolona, ale nie miała czasu żeby zmieniać teraz piosenki.
-Będziemy śpiewać? - zapytałam
-Mam nadzieję, że nie. - odpowiedziała. Nie była już miła. Była wściekła.
-Żartujesz? Dopasowałyśmy swoje ubrania do piosenki. - zaprotestowała Becca.
-Nie mam pojęcia co nas czeka. Wychodzimy. - powiedziała szorstko, i zniknęła za drzwiami. A my posłusznie za nią.
W taksówce atmosfera trochę się poluźniła. Jennie przeszła złość i znów z nami normalnie rozmawiała. Za to kiedy zatrzymaliśmy się przed restauracją "Szaman", żadnej z nas nie było do śmiechu.
-To tylko formalność.- powiedziała Jenna, otwierając nam drzwi do restauracji. Restauracja była praktycznie pusta. Ściany wyglądały tak, jakby ktoś zapomniał ich wykończyć. Przez chwile poczułam się jak w jaskini. Słychać było lekką muzykę. W koncie stał Duży czarny fortepian, a nim stały świece. Klimat był dość przyjemny, aczkolwiek trochę enigmatyczny. Szybko dostrzegłam chłopaków z One Direction, z tego powodu że byli najgłośniejsi w całej restauracji. Siedział z nimi mężczyzna o ciemnych włosach. Tak na moje oko miał ponad 40 lat. Podeszłyśmy do nich, Jenna przywitała się z nim. Mężczyzna wstał, i podał rękę Rose, Becce, i mi.
-Paul - powiedział oficjalnie. Następnie podchodzili chłopaki z One Direction. Przyglądałam się im uważnie, żeby zapamiętać imiona. Widziałam na mtv parę ich klipów, ale nigdy o nich nie googlowałam, żeby dowiedzieć się coś więcej.
-Niall- chłopak o blond włosach podał mi rękę. Miał miłą buzię o dziecinnych i niewinnych rysach i śmieszny, perkaty nos.
-Liam- uścisnął mocno moją dłoń. Jasno- brązowe włosy były ułożone niesfornie. Jego brązowe włosy błyszczały. Wydawał się na poważniejszego od blondyna. Następny chłopak najbardziej wyróżniał się od całej reszty. Miał ciemną karnację, ciemne włosy i oczy. Wyglądał uroczo.
-Zayan- podał dłoń, która w dotyku była tak samo delikatna jak jego twarz.
-Louis- chłopak, który wyglądał na najstarszego, nie wydawał się jednak najbardziej poważny. Ostatni chłopak miał burzę loków na głowie. Każdy odstawał w inną stronę. Wyglądał chyba najbardziej elegancko, jeśli chodzi o ubranie.
-Harry- podał mi swoją dłoń. Miał zielone oczy, jeśli miałabym je porównywać do jakiegoś koloru. Ciemne rzęsy współgrały z jego włosami. Uśmiechnął się czarująco, po czym szybko zniknął i wszyscy usiedliśmy przy stole.
Przez chwilę zapadła niezręczna cisza, wszyscy patrzyli na siebie. Chyba każdy czuł się skrępowany.
-Bardzo się cieszę, że Jenna wysłała wasze wideo..- uśmiechnął się Paul do nas- Tak wiele osób braliśmy pod uwagę. Jednak chcieliśmy zespół. Właściwie to decyzja o supporcie, była podjęta tak szybko.
-Sam pomagałem mu wybrać- wtrącił się Louis, wyszczerzając się w naszą stronę.
-Macie takie szczęście- zamiauczał Niall.
-Właściwie to Wy macie szczęście, że się zgodziłyśmy..- zażartowała Becca. Wszyscy się roześmiali. Nastrój robił się coraz milszy.
-Tylko coverujecie piosenki? Czy śpiewacie też coś swojego? - zapytał Harry, wlepiając swój wzrok we mnie. Poczułam jak się czerwienie. Nie z powodu pytania jakie zadał, tylko ze sposobu w jaki je powiedział.
-Gdy wy zaczynaliście też chyba coverowaliście? - burknęłam. Harry spojrzał na mnie spod byka. Chyba nie takiej odpowiedzi sobie życzył. Każdy ma jakieś początki. Prawda?
-Chodziło jej o to że, najbardziej pewnie czujemy się w piosenkach kogoś..- wtrąciła się Rose, próbując ratować sytuację- Nagranie singla, to są koszty. Po za tym, chyba pozabijałybyśmy się, gdybyśmy miały cokolwiek razem skomponować a co dopiero napisać.
Spojrzenia padły na Rose, opowiadała o naszym guście muzycznym. Co jak co, ale ona potrafiła się z każdym dogadać. Była miła i otwarta na każdego. Nawet jeśli usłyszała krytykę, potrafiła żartem z niej wybrnąć.
___
* Pożegnaliśmy się jedynie słowami
umierałam setki razy
Wróciłeś do niej
A ja wracam do ciemności
Amy Winehouse- Back to black <3
Trochę się rozpisałam. Na razie tak nudzę, ale jak trochę się rozkręcę, to jakoś pójdzie gładko :) W notce "Bohaterzy" nie wiele jest napisane, ale w miarę pojawiania się nowych postać, będę jak najbardziej wszystko uaktualniać :) Pozdrawiam.
umierałam setki razy
Wróciłeś do niej
A ja wracam do ciemności
Amy Winehouse- Back to black <3
Trochę się rozpisałam. Na razie tak nudzę, ale jak trochę się rozkręcę, to jakoś pójdzie gładko :) W notce "Bohaterzy" nie wiele jest napisane, ale w miarę pojawiania się nowych postać, będę jak najbardziej wszystko uaktualniać :) Pozdrawiam.

Fajnie się zaczyna :)
OdpowiedzUsuńCzekam na next`a i zapraszam do mnie
Superowski! Kiedy dodasz coś nowego? nic oprócz tego nie dodałaś, a minęły 2 tygodnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam<3
Super, kocham twojego bloga. Ja chcę nowy rozdział!
OdpowiedzUsuńfajnie się zaczyna, podoba mi się :)
OdpowiedzUsuń[1d-diary]
Świetne, zaczyna mi się podobać coraz bardziej ! :D
OdpowiedzUsuńAle mi się podoba twój styl pisania :D
OdpowiedzUsuńZdziwiło mnie tylko, że jak dziewczyny się dosiadły do chłopaków, to nastała krępująca cisza - wcześniej było napisane, ze byli najgłośniejsi w całej restauracji.
Lubię Beccę :D