środa, 13 czerwca 2012

2. "Someone like You"

Nadszedł dzień wyjazdu. Cała trasa, zaczyna się tu i teraz. Koncert o 20 w Londynie. Po koncercie, pakowałyśmy się w Tour Busa i kierunek- południe. W Brighton, mieliśmy być w poniedziałek, po drodze były dwa koncerty, w mniejszych miasteczkach. Cały tydzień ciężko trenowałyśmy pod czujnym okiem Jenny, i wybrałyśmy parę piosenek. Rebecca była podekscytowana, i zapewniła nas, że po pierwszym występie mocno zaszaleje. Rose jak zawsze pilnowała, żeby w naszej garderobie znajdowały się odpowiednie ciuchy, a ja? Ja tylko chciałam mieć za sobą pierwszy koncert.
Jenna przyjechała przed 18. Dziewczyny były już w aucie. Nie ucieszyły się, kiedy zobaczyły mnie w rozsypce, bez makijażu, ale stwierdziłam, że na pewno zajmie się tym ktoś z profesjonalnym podejściem.  Pożegnałam się jeszcze przelotnie z mamą, obiecując że będę dzwonić codziennie.
-Okej, pamiętacie. Macie dziś piętnaście minut. 3 piosenki nic więcej."Next to me", "Teenage Dream", "Summer of 69". Paul, chciał żebyście zaśpiewali z chłopakami "Use Somebody". Musimy zrobić próbę. Zaczynacie Wy, w połowie wchodzą chłopaki. Śpiewacie razem a kiedy piosenka się skończy znikacie ze sceny. O 22 przywidywano wyjazd. W Crawley zatrzymamy się w jakimś hotelu, po południu zagramy koncert, a na wieczór musimy być w Brighton.
Wytłumaczyła szybko gdy tylko ruszyłyśmy, a my kiwnęłyśmy głową, na znak że rozumiemy. Poczułam się niepewnie. Pierwszy raz przed śpiewaniem z dziewczynami, miałam ochotę nie wychodzić na scenę.

Gdy dotarłyśmy na miejsce, chłopaki już na nas czekali, zajmowali małą garderobę, w której kręciło się od obcych ludzi. Cała hala sportowa, była jeszcze pusta, jednak nie brakowało wiernych fanek przed wejściem. Paul powtórzył mniej więcej to samo co Jenna. Wszystko działo się tak szybko.
Próba minęła dobrze. Nie pomyliłyśmy słów, a piosenka z chłopakami wypadła lepiej niż się spodziewałam. Zbliżała się 19, więc na hale zaczęto wpuszczać ludzi, a my zostałyśmy poddane profesjonalnym rękom wizażystów. Rebecca cicho podśpiewywała sobie, bo pierwsza piosenka była właściwie "jej". Śpiewała ją prawie całą, nie licząc refrenów, i trzeciej zwrotki, gdzie również, śpiewałyśmy ją razem.
Dziewczyna o imieniu Dorotha, nakładała na moje usta lekki błyszczyk. Oczy miałam mocno podkreślone czarną kredką, że aż piekły.
-Wszystko dobrze?- Rose uśmiechała się od ucha.
-Chyba tak.- odpowiedziałam, słysząc jak mój głos się łamie.
-Za dwadzieścia minut wychodzimy.- powiedziała tylko i zniknęła za drzwiami.
Gdy Dorotha skończyła nakładać ostatnią warstwę pudru, podziękowałam jej grzecznie, i odeszłam zanim zaczęłaby nakładać kolejne.
Paul, Jenna, Rose stali na korytarzu, który prowadził na scenę. Dołączyłam do nich. Po chwili przyszła też Becca. Jenna, cały czas powtarzała, żebyśmy nie pomyliły słów i nie przyniosły jej wstydu. Ktoś krzyknął "Pięć minut". Czułam się dziwnie. Jakbym nie zdążyła obudzić się ze złego snu. Jakby dwa światy się zetknęły. Jawa i Sen. Przenikała prze zemnie nieznana fala ognia. Było mi gorąco. "Trzy minuty!". Rozejrzałam się nerwowo.
-Nie zabierajcie całej publiczności..- szepnął Niall, przechodząc obok, na co tylko skinęłam głową.
Słyszałam tylko, jak męski głos zapowiada nas na scenie.
-Wychodzimy!- mężczyzna z słuchawkami na uszach, gestykulował, że musimy wychodzić. Nogi uginały się pode mną, złapałam mikrofon i wyszłam za Rose na scenę.

-Jak się bawicie?- krzyknęła Rose, na co tłum ludzi wydał z siebie okrzyk. Uśmiechnęłam się rozglądając. Tu na scenie nie było tak źle. Przeważała płeć damska, ale gdzie nie gdzie znajdował się jakiś chłopak. Trema zaczęła popuszczać, i rozluźniałam się.
Gdy usłyszałam pierwsze takty "Next to me", odczułam spokój i wiedziałam że wszystko pójdzie gładko. Cieszyłam się, że nie śpiewamy swoich piosenek. Dzięki temu publiczność śpiewała z nami, bawiła się w rytmie już znanych im piosenek, więc nie było ciszy między naszymi występami.
-Przywitajmy One Direction w wielkim stylu! - krzyknęła Rose, a na hali rozległ się pisk. Przyszedł czas na ostatnią piosenkę. Dźwięk, ukochanej piosenki wywołał we mnie dreszcz emocji. Przyszła kolej na moją drugą solówkę.
" I've been roaming around, Always looking down at all I see
Painted faces, fill the places I can't reach
You know that I could use somebody
You know that I could use somebody

Someone like you, And all you know and how you speak
Countless lovers under cover of the street
You know that I could use somebody
You know that I could use somebody"

Po chwili na scenie pojawili się chłopaki. Tłum kompletnie oszalał.
Drugą zwrotkę zaśpiewał Louis. Reszta już bez wyjątków, była śpiewana razem. Nasze głosy idealnie nakładały się na siebie, i całość brzmiała efektywnie.
Spojrzałam na Harrego, który stał przy brzegu sceny, ściskając ręce fankom. Ruszył w naszą stronę, ustawiając się na poprzednim miejscu. Ciągle patrzył w tłum, jakby kogoś szukał... i w tedy spojrzał w moją stronę. W moich uszach brzęczały trzy słowa zaśpiewane prosto w moją stronę: "Someone like You". 

___
Udało, się:) Jest drugi odcinek. Dzięki wszystkim za komentarze ;)
Powoli i opornie uczę się korzystać z tych wszystkich nowych rzeczy na blogspocie, i oczywiście na koncie google. To jakaś masakra! :)



4 komentarze:

  1. no i już wiem, że głównie akcja będzie się rozgrywała między Tobą i Harrym ;d
    fajny szablon : )

    OdpowiedzUsuń
  2. OOO nowy szablon, nowy rozdział! Jak wielkie było moje zaskoczenie, gdy otwierając przeglądarkę zauważyłam nowy post - tak mam twój blog w zakładkach. Ale co poradzić? Kocham go! Czekam na next. Suicide.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm. Ten rozdział był fajny, ale tylko dlatego, bo uwielbiam twój styl pisania.
    Brakowało mi opisów zachowania chłopaków za kulisami i na scenie. Np. że Lou się totalnie drze i wygłupia, że Zayn już 20 minut poprawia swoją fryzurę itd.
    Bardzo podoba mi się to, że Harry coś zauważa w głównej bohaterce. mrau ;3.

    OdpowiedzUsuń