Spojrzałam znów za szybę tępym wzrokiem. Byłam zmęczona i chętnie zasnęłabym w wygodnym łóżku. Siedzenie obok ugięło się i zobaczyłam uśmiechniętą twarz chłopaka z bujną czupryną. Jego oczy błyszczały pod wpływem alkoholu, a włosy nie były już tak idealnie ułożone jak na koncercie.
-Wiesz..- mruknął- Chyba dziś byłaś bardzo zdenerwowana.
Przytaknęłam znów wlepiając wzrok na autostradę, nie miałam ochoty na rozmowę.
-Przy trzeciej piosence głos Ci drżał. Mimo to i tak wypadłaś nieźle.
-Dzięki. - mimowolnie odpowiedziałam, obserwując maleńkie krople, które obijały się o szybę autobusu. Korek na drodze zaczynał popuszczać, i powoli ruszaliśmy do przodu
-Co jutro zaśpiewacie?
-To co dziś.
-Zawsze tak masz?
-Jak?
Obróciłam się w jego stronę. Uśmiech z jego twarzy znikł, zamiast tego pojawiło się zaciekawienie. Zielone oczy wpatrywały się we mnie, jakby chciały przeniknąć przez moja duszę.
-Tak, że jesteś nie miła.- odparł w końcu. Poczułam jak krew napływa mi do policzków. Zawstydziłam się. Nie jego osobą, tylko jego słowami.
-Jestem po prostu zmęczona. - wytłumaczyłam , uśmiechając się niedbale.
-Ja też..- powiedział i odwrócił swój wzrok patrząc przed siebie.
-Rebecca chyba ma na myśli Nialla.
-Ona ma już chłopaka..- roześmiałam się na myśl tych dwoje.
-Ale przez miesiąc go nie zobaczy. To co wydarzy się w trasie, tam zostanie. - uśmiechnął unosząc jedną brew do góry. Zupełnie jakby coś sugerował.
-A co jeśli wyjdzie poza ten teren?- mrugnęłam, czekając w ciekawości na jego odpowiedź. On jednak milczał.
-Czasem nie możesz sam sobie poradzić..- powiedział w końcu, po czym wstał i mruknął że zaraz będziemy na miejscu. Odszedł na swoje miejsce, nie dając mi czasu na odpowiedź. Zresztą, i tak nie miałam pojęcia, co mogłabym mu powiedzieć. "Czasem nie możesz sam sobie poradzić" brzęczały w mojej głowie jego słowa. Gdzieś je słyszałam. Jasne, przecież U2 o tym śpiewało..
Listen to me now
I need to let you know
You don't have to go it alone
Obudziły mnie promienie słońca, które padły prosto na moją twarz. Podniosłam głowę, ogarniając mały pokoik wzrokiem. Ściany były białe, dwa łóżka, były posłane również białą pościelą. Mały zegarek na stoliku wskazywał godzinę ósmą rano. Nie do wiary, że dostaliśmy pokój rodzinny. Mniejsze łóżko na którym wczoraj spała Rose było puste, zza drzwi łazienki było słychać strumień wody, więc brała prysznic. Za to Becca, nie żałowała sobie miejsca. Zapomniała że dzielimy razem łoże małżeńskie. Jej nogi leżały na moich. Zsunęłam je lekko, po czym otworzyłam okno, wpuszczając trochę ciepłego powietrza. Taka pogoda nie jest na porządku dziennym.
-Wstałaś już?- Rose wyszła z łazienki uśmiechając się do mnie.
-Promieniejesz.- powiedziałam, widząc jej szczęśliwą twarz, co udzieliło się również mi, ponieważ nie mogłam się nie uśmiechnąć.
-Jej Ty też! - zaśmiała się, a ja przyłożyłam palec do ust, pokazując jej żeby nie była głośno. Usiadła przy lusterku, delikatnie rozczesując swoje mokre włosy.
-O której dziś koncert?- zapytałam, zabierając swoje rzeczy do łazienki.
-Nie wiem, Jenny jeszcze nie było.
-Obudź Becce, ja się ogarnę i pójdziemy do niej.
-Nie ma to jak orzeźwiający prysznic!
-Nie krzycz..- skarciła mnie Rebecca. Spojrzałam pytająco na Rose, ta jednak tylko zaśmiała się, wzruszając ramionami.
-Ona jest już trzeźwa?- zapytałam, chociaż nie mogłam ukryć śmiechu.
-Czuje się jak Tytanic..- powiedziała, zakrywając twarz poduszką.
-Tak wyglądasz.- zachichotałam, ubierając na siebie długi podkoszulek. Jena weszła do pokoju z ponurą miną. Obrzuciła Becce niemiłym spojrzeniem, po czym zwróciła się do mnie i Rose:
-Bądźcie gotowe na 12..- po czym zniknęła jak cień.
-A jej co?- Becca wstała z łóżka. Lekko zachwiała się, po czym złapała za głowę.- Cholera. Już 9. Jack Daniel's Ty szaleńcu. Opiłeś mnie.- wymamrotała pod nosem i ruszyła w stronę łazienki.
-Wymalujesz mnie?- zapytałam Rose, ze zdziwieniem spojrzała na mnie. Nigdy nie byłam zapalona do malowania. Ale lepszy makijaż Rose, niż takowej makijażystki gdzie podkładu i pudru nie ma końca. A sama nie wiem czemu chciałam wyglądać ładnie.
Koncert w Crawley był małym spełnieniem marzeń. Ale mam wrażenie, że każdy następny taki będzie. Widownia przyjęła nas miło, a granie na świeżym powietrzu jest wiele przyjemniejsze niż w zatłoczonej hali. Wszystko poszło zgodnie z planem. Jenna pochwaliła nas, i pokazała parę krótkich filmików na YouTube, Rose stwierdziła że mamy więcej paluszków w górę niż w dół, i zadowolona przyznała, że nie zostałyśmy znienawidzone. Po koncercie od razu udaliśmy się do Brighton, gdzie również czekały nas niespodzianki. Zaśpiewaliśmy na zatłoczonym molo. Piękne widoki. Druga sprawa, mieliśmy tam zatrzymać się przez dwa dni. Żadnego już koncertu. Chłopaki z One Direction mieli jakiś wywiad w środę, a że następny koncert był planowany na czwartek wieczorem, przede mną dwie przespane noce. Zatrzymaliśmy się w pięknym hotelu z widokiem na morze. Marzenie każdego.
Co do następnego rozdziału, nie mam pojęcia. Raczej przez wakacje, będę tu rzadko zaglądać..

Oł (...) trójeczka się pojawiła! Tutaj Suicide. Jak widzisz dorobiłam się konta i nie jestem już anonimowa! To ma swoje plusy i minusy. Oczywiście będę marudzić gdy coś mi się nie będzie podobać! A właśnie... nie mogę się doczekać tego miłosnego wątku. Ja tak KOCHAM HARREGO! Pozdrawiam, Suicide.
OdpowiedzUsuńŚwietne.:D Szkoda, że będziesz tu rzadko zaglądać, bo Twoje opowiadanie naprawdę przypadło mi do gustu ! :D Jestem baaardzo ciekawa co wydarzy się dalej! No ale rozumiem w końcu będą wakacje.; D Chciałaś żebym powiadamiała Cię o nowych rozdziałach na moim blogu więc Cię powiadamiam.xDD Dodałam parę nowych notek.;) http://words-will-be-just-words12.blog.onet.pl/
OdpowiedzUsuńprooooooooooooooooooooosze pisz dalej najczesciej !!! *.*
OdpowiedzUsuńbłaaaaaaaaaaaaagam dodaj jak najszybciej !!! ;c
OdpowiedzUsuńdodam nowy post gdzieś w lipcu, cierpliwości :) pozdrawiam :)
UsuńHm. Myślę, że dziewczyny też powinny być oblężane przez paparazzi, ponieważ już stały się sławne - w końcu występują razem z 1D!
OdpowiedzUsuńOgólnie, znowu to napisze, strasznie mi się podoba jak piszesz. Tak miło się czyta.
Mam nadzieję, ze w następnych rozdziałach będzie więcej o zachowaniu chłopaków z !D :) I wgl słodkie by było, jakby tak Harry starał się zwrócić uwagę Jasminy, a ta, myśląc cały czas o Macusie, nie doceniał go i Harry tak ostrożnie by do niej podchdził i starał się zrobić coś, aby zwróciła na niego uwagę. I kawałek ich pioseki "Now I'm climbing the walls, but you don't notice at all" gdzieś moze się przeplatać w którymś momencie :D oh, to będzie takie słodkie, juz to czuję! :) Nie mogę się doczekć kolejnych rozdziałów.